wtorek, 20 stycznia 2015

Sleepy time.

No więc... witam. Tak, żyję i mam się całkiem dobrze.
Chociaż od świąt gryzło mnie sumienie że nie dodałam żadnej porządnej notki...
Ale na prawdę nie mam ochoty się tłumaczyć; zresztą, na każdym blogu widzę to samo:
w szkole niezły wycisk przed feriami, nauczyciele męczą kartkówkami i sprawdzianami. 
Tak było i u mnie.
A więc tak, mam teraz ferie. Chciałam oczywiście zrobić sesję już w pierwszych dniach, ale czułam,
że nie dam rady i muszę odespać tą szkołę. A tak btw. to wczoraj pobiłam rekord- wstałam o 15:30...
No ale to nie dziwne, skoro poszłam spać o 5:00 xD
Przed chwilą robiłam zdjęcia, a teraz siedzę i jem pierniki. To były części do domku z piernika, którego miałam zrobić z przyjaciółką, ale upuściłam opakowanie i się rozwaliły. Szkoda. Teraz muszę to wszystko zjeść. A za chwilę tata przyjeżdża i jedziemy na łyżwy... mam nadzieję że dokończę pisać.
Ech... muszę się zacząć trochę udzielać. Pokomentuję coś, poreklamuję się troszkę...
Nom.
Aha, jest jeszcze jeden malutki powód, dla którego nie robiłam sesji. Otóż... jestem kompletnym debilem, bo zgubiłam łapkę Shiro. Kiedy zanosiłam ją do babci, żeby poszyć ubranka, kiedy ją wkładałam do plecaka, zauważyłam że odczepiła się dłoń. Próbowałam ją przyczepić, ale się nie trzymała, więc wrzuciłam ją razem z Shiro do plecaka. Przychodzę do domu, patrzę do plecaka a tam łapki nie ma. Musiałam ją jakoś przemycić wyjmując materiały z plecaka. Jeszcze poszukam.
A co do szycia... Dostałam maszynę na święta. Od razu chciałam poszyć, ale były jakieś problemy i dopiero w niedzielę byłam u babci i teoretycznie mogłam poszyć, bo przyszłam do niej, zjadłam obiad, a babci już wychodziła. Nocowałam, więc pomyślałam że nie ma sprawy i że poszyjemy jutro. Ale tutaj znowu niespodzianka, bo mama przyjechała po mnie o 12:00, a nie o 16:00 jak mówiła wcześniej.
Próbuję także zamówić ubranka na grupie na facebooku, ale sprzedawczyni mi nie odpisuje. 
Jestem zła. Boję się, że ktoś mi je sprzątnie sprzed nosa.
Mam też malutkie "problemy finansowe". Otóż na święta dostałam tylko 200 zł, a prosiłam całą rodzinę (oprócz babci, która kupiła maszynę), że jeśli już chcą mi coś dać, to niech nie kupują mi bzdetów tylko dadzą parę złotych. No ale oczywiście, co dostałam? Bluzeczki, bransoletki, kolczyki, książki, kosmetyki... Tylko mama dała te 200 zł. A ja w kwietniu mam konwent, na który muszę wziąć przynajmniej 150 zł. Do tego dochodzi jeszcze obitsu, ubranka, buty dla Shiro, no i jakieś tam moje duperele, które mi się spodobały w ostatnim czasie np. czarne lenonki (okulary).
Ale nie mam serca prosić mamę, o kolejne pieniądze, bo wiem, że jej też nie jest łatwo, m.in. dlatego, że tata od 2 miesięcy nie daje alimentów. Mówi że nie ma, więc jego też nie będę prosić.
Muszę jakoś sprawiedliwie rozdzielić to 200 zł.
Jejku, tak się rozpisałam, a tata zaraz będzie. Zapraszam na zdjęcia :3

















 
M.